Bartek Kalinowski „Polano, Polano”

Polano! Polano!
Cóżeś ty za pani
Że za tobą poszli
chłopcy roześmiani

Zabrałaś Winieta
Do swojej chwiry
Trochę pobalował
I się okrył kirem

Nie wie Polska przecie
Nikt nie szuka zwady
Nigdy nie zgadniecie
Co to są Bieszczady

Tu najlepszych chłopców
Przywiało z daleka
Kawalerów wdowców
Tłum pod drzewem czeka

Jednego Baranka
Wkurzały pizdusie
Aż pewnego ranka
Zginął w autobusie

Zrobili mu pogrzeb
Gdzieś tam na Mazurach
Po tygodniu w kobrze
Odnalazł się w górach

Tutaj żyje Aki
Co udaje zwierza
Tak sobie dla draki
Udał nietoperza

Adi doił krowy
Mijał właśnie cisa
Nietoperz metrowy
Aki z drzewa zwisa

Jest tu Hoss bohater
Który po obiedzie
Taszcząc browców kratę
Spotkał się z niedźwiedziem

Była wielka bitwa
Niedźwiedź w konia wali
Hoss ciął tak jak brzytwa
Pięć browców ocalił

Ukrainkę Wierę
Piękny cyc na przedzie
Zbych złapał za plery
Sierść jak u niedźwiedzia

Polano Polano
Dokąd ty nas wiedziesz
Gdy przyjedziesz rano
To stąd nie wyjedziesz

Jaka w tobie klątwa
Jaka tajemnica
Nie wytrzyma mątwa
Żadna tu dziewica

Bazuniarz Marcepan
Tutaj urwał strunę
Przez ciebie ten siepacz
Olał już Bazunę

Polano Polano
Cóżeś ty za Pani
Że o czwartej rano
Wszyscy są pijani